Odnalazł się taksówkarz - bohater

"Zadzwoniłem po karetkę i tyle moich zasług". Dzięki pomocy naszych czytelników udało się odszukać taksówkarza, który uratował 25-letniego Piotrka. Poszukiwany bohater to Grzegorz Plichta, funkcjonariusz Straży Granicznej. To on w nocy 3 grudnia wezwał pogotowie do rannego chłopaka. Pan Grzegorz Plichta jest Funkcjonariuszem Straży Granicznej, służbę pełni na gdańskim lotnisku. Dorabia jako taksówkarz w firmie AS TAXI. W nocy, kiedy znalazł Piotrka, miał kurs w okolice Centrum Handlowego Klif. Mężczyzna nie czuje się bohaterem, mówi, że po prostu zachował się jak trzeba.
- Piotrka zauważyłem już z daleka, szedł bez kurtki, w samej tylko czarnej, rozpiętej koszuli. Był cały zakrwawiony. To dziwne, ale wszyscy naprawdę go ignorowali, tak jak było opisane w artykule. Podejrzewam, że tam przejechało z 30 samochodów w tym czasie, no i nikt nie zareagował. Jak się przy nim zatrzymałem, to zauważyłam, że wygląda strasznie, całą twarz miał we krwi. W aucie wiozłem klientkę, ona zaczęła mi panikować: „Niech pan tylko mi go tu nie bierze, niech pan go nie bierze!”. Nie wiedziałem co zrobić, był środek nocy, nie było szans zamówić dla niej inną taksówkę, nie mogłem też przecież jej wyrzucić, musiałem ją zawieźć. Więc posadziłem Piotrka na takim murku, dałem mu kurtkę i kazałem czekać- wspomina Pan Grzegorz Plichta.
Odwiezienie kobiety zajęło mu około 10 minut, kiedy wrócił, Piotra już nie było.
- Zacząłem go szukać. Czułem, że jak go nie znajdę, to coś złego mu się stanie. Kiedy pomyślałem, o tych wszystkich samochodach, które go minęły, byłem pewny, że będę szukał do skutku- wspomina.
Zauważył go po kilku minutach, chłopak był dwie ulice dalej. Wezwał karetkę, przyjechała po 40 minutach. Cały czas czekał przy Piotrze, odjechał dopiero, jak sanitariusze zabrali go do szpitala.

Spotkanie
Pan Grzegorz opowiada o tym w domu Piotrka. Dzięki zaangażowaniu naszych czytelników, jego mamie udało się odszukać taksówkarza- bohatera. Pan Grzegorz wydaje się być zakłopotany, kiedy tak się go nazywa.
- Nie wiem, dlaczego zachowałem się tak, a nie inaczej. Mnie się to takie naturalne wydaje. Psa i kota szkoda mi, żeby zostawić na pastwę losu, a gdzie tam dopiero człowieka. Wydaje mi się, że każdy tak powinien zareagować. Jak ktoś widzi, że człowiek się przewraca, że nie ma siły, żeby wstać, że idzie w samej tylko koszuli, a na dworze jest mróz, no to nie pomóc? To nawet i kobieta powinna z daleka się zapytać: gdzie idziesz, gdzie mieszkasz i zadzwonić chociaż po tę karetkę. Wśród ludzi jest jednak coś takiego, że się boją. I trochę to rozumiem, ale autentycznie się zdziwiłem, że nie było żadnego sygnału na 112. Bo ja zadzwoniłem najpierw tam, oni by wiedzieli, że było jakieś wcześniej zgłoszenie do niego, ale nic nie mieli. Nikt więc nawet nie zadzwonił. Jestem pewien, że gdyby on tamtej nocy został sam na tej ulicy, to rano byłoby już za późno- przekonuje Pan Grzegorz.
Mama Piotrka słysząc to, mówi:
- Jezu, jakie Ty miałeś szczęście Piotrek- twarz chowa w dłoniach. Kiedy ją po chwili odkrywa, widać, że w oczach ma łzy.
Pechowa impreza
Grzegorz Plichta znalazł Piotra w nocy 3 grudnia. 25-latek bawił się na imprezie, wyszedł z niej, kiedy nagle źle się poczuł. Podejrzewa, że przez pomyłkę wypił czyjś alkohol z domieszką środków psychoaktywnych. Wracając, kompletnie zamroczony wpadł do rzeki Kaczej i porządnie się potłukł. Gdyby nie pomoc taksówkarza chłopak najprawdopodobniej by zamarzł. W szpitalu na rozciętą dłoń Piotrkowi założono szwy, ma pękniętą torebkę stawową u lewej kostki i naderwane więzadło.
Jego rodzice w ramach podziękowań podarowali Panu Grzegorzowi bożonarodzeniowy świecznik, symbol ciepła i wiary, jaką wniósł w ich życie.
Piotr zapytany czego nauczyła go ta cała sytuacja, odpowiada:
- Żeby bardziej na siebie uważać- mówi zdecydowanie- I że istnieją jeszcze dobrzy ludzie- dodaje po chwili z namysłem.

Niezwykłe historie Gdynian w obiektywie
Gdynia zaprasza na swoje urodziny
Nadchodzą zmiany na Oksywiu, Babich Dołach i Witominie
Szybko i wygodnie koleją z Gdyni do Słupska
Ruszyła XIX edycja konkursu „Gdynia bez barier”