Pogrzeb oficerów Marynarki Wojennej

W Kwaterze Pamięci na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni pochowano w sobotę kadm Stanisława Mieszkowskiego, kadm Jerzego Staniewicza oraz kmdr. Zbigniewa Przybyszewskiego, ofiary zbrodni stalinowskiej. Obecny na pogrzebie prezydent Andrzej Duda podkreślał, że byli oni wierni Polsce do końca i za tę wierność zapłacili najwyższą cenę. 16 grudnia mija 65 lat od śmierci trzech bohaterskich obrońców wybrzeża z września 1939 r. Skazani na śmierć przez stalinowskie władze oficerowie Marynarki Wojennej, po latach zapomnienia, doczekali się godnego pochówku.
Prezydent, senatorowie, posłowie
Uroczystości pogrzebowe oficerów MW miały charakter państwowy. Poza Prezydentem RP, obecni byli również dowódcy sił zbrojnych, przedstawiciele Sejmu i Senatu oraz władz samorządowych. Wśród uczestników uroczystości były także władze Instytutu Pamięci Narodowej na czele z prezesem IPN Jarosławem Szarkiem, który w 2013 r. wspólnie z zespołem odkrył szczątki oficerów na "Łączce" przy Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
- 65 lat temu mieli jeszcze trzy godziny życia, nim kula roztrzaskała im głowy. Kula kata, nie było plutonu egzekucyjnego. Komandor Staniewicz został zamordowany 4 dni wcześniej. 16 grudnia 1952 roku, kolejny polski grudzień, tutaj na wybrzeżu pamiętacie też o innych grudniach- mówił podczas mszy prezes IPN Jarosław Szarek.

„Chcieli zabić pamięć o nich”
- Nie ma bardziej wyrafinowanego okrucieństwa i poniżenia godności człowieka niż zakazanie godnego pochówku jego ciała. Temu miał służyć zakaz wydawania ciał zamordowanych oficerów rodzinom. Wmawiali sobie i innym – nie ma ciała, a więc nie ma zbrodni. Myśleli, że w ten sposób zabiją o nich pamięć, mylili się- mówił podczas homilii biskup Józef Guzdek.


Kmdr Stanisław Mieszkowski, kmdr Jerzy Staniewicz oraz komandor Zbigniew Przybyszewski bronili polskiego Wybrzeża podczas kampanii wrześniowej w 1939 roku. Służyli w Marynarce Wojennej także po II wojnie światowej. W latach 50-tych w komunistycznej Polsce zostali aresztowani pod zarzutem szpiegostwa. Przetrzymywano ich w więzieniu, gdzie torturami wymuszano od nich nieprawdziwe zeznania. W 1952 roku, po sfingowanym procesie i niesłusznym oskarżeniu o udział w spisku przeciwko państwu, zostali skazani na śmierć. Wyrok wykonano w grudniu tego samego roku. Zginęli od strzału w tył głowy w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Dziesiątki wieńców
Po nabożeństwie uczestnicy ceremonii przeszli w kondukcie pogrzebowym ulicami miasta na cmentarz Marynarki Wojennej. W zamyśleniu i zadumie, przy akompaniamencie orkiestry reprezentacyjnej MW szli m.in. mieszkańcy Oksywia.
- Jestem tu, bo to dla mnie wielki dzień, po tylu latach tu wracają, w końcu spoczną w należny im sposób. Komuna to było wielkie zło, ja jak dziś słucham o tym, co wyprawiano z tymi biednymi ludźmi w ubeckich katowniach, to mi się to w głowie nie mieści, po prostu tego nie rozumiem- mówił Janusz Marchlewski, mieszkaniec Oksywia.

"Byli wierni do końca"
W uroczystościach pogrzebowych na cmentarzu wziął udział Prezydent RP Andrzej Duda. 
W specjalnym przemówieniu podkreślał że pochowani dziś oficerowie byli niezłomni.
- Wierni do końca słowom tej przysięgi - "Morze nasze morze wiernie ciebie będziem strzec". I można powiedzieć, że właśnie za to zobowiązanie oddali życie. Zginęli jako żołnierze niezłomni, którzy nigdy nie skończyli służby dla ojczyzny- przemawiał prezydent Andrzej Duda.
Podczas uroczytości  pogrzebowych odczytano decyzje o pośmiertnym awansie dla Jana Staniewicza na stopień kontradmirała. Decyzję przekazano na ręce bliskich uczestniczących w uroczystościach.


Proces Komandorów
Pochowani dziś oficerowie to ofiary tzw. "spisku komandorów", czyli rzekomej zmowy oficerów, wymyślonej przez ówczesne władze i wykorzystanej przez nie do pozbycia się z szeregów floty przedwojennych dowódców. W sfingowanym procesie kilku z nich skazano na śmierć, a w przypadku trzech - Stanisława Mieszkowskiego, Zbigniewa Przybyszewskiego i Jerzego Staniewicza - "wyroki" wykonano.
W 1956 r., po śmierci Stalina i Bieruta, nadszedł okres odwilży politycznej i ruszyły procesy rehabilitacyjne pomordowanych oficerów. 24 kwietnia 1956 roku Naczelny Sąd Wojskowy w swym orzeczeniu stwierdził, że wydane wyroki były niewłaściwe, gdyż oficerowie byli w świetle prawa niewinni. Choć rodziny otrzymały listy od prokuratora generalnego informujące o rehabilitacji skazanych, to wciąż nie wiedziały, gdzie znajdują się ciała ich bliskich.
Odnalezieni na „Łączce”
Dopiero w 2013 roku na "Łączce" przy Cmentarzu Wojskowym na Powązkach IPN odnalazł ich zbiorową mogiłę. Zapadła decyzja, że szczątki oficerów zostaną przeniesione na Wybrzeże. Nad całością prac związanych ze sprowadzeniem marynarzy do Gdyni oraz budową Kwatery Pamięci, czuwał – działający pod patronatem Prezydenta RP – Komitet Organizacyjny, w skład którego weszli przedstawiciele rodzin zamordowanych oficerów, a także Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Urzędu Miasta Gdyni, Instytutu Pamięci Narodowej, Ministerstwa Obrony Narodowej – w tym Marynarki Wojennej RP, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Niezwykłe historie Gdynian w obiektywie
Gdynia zaprasza na swoje urodziny
Nadchodzą zmiany na Oksywiu, Babich Dołach i Witominie
Szybko i wygodnie koleją z Gdyni do Słupska
Ruszyła XIX edycja konkursu „Gdynia bez barier”