Po nawałnicy – miasto, radni i gdynianie organizują pomoc

W organizację pomocy poszkodowanym w piątkowej nawałnicy na Pomorzu włączyła się Gdynia – wysyła na Kaszuby kilkanaście agregatów. Z kolei gdyńscy radni i lokalne organizacje pozarządowe organizują pomoc na miejscu oraz zbiórkę potrzebnych sprzętów. Mieszkańcy również mogą dołączyć do tej akcji – pojechać usuwać szkody lub przekazać potrzebne sprzęty. Nawałnica, która przeszła w nocy z 11 na 12 sierpnia przez tereny województwa pomorskiego, poczyniła ogromne straty. W jej wyniku w naszym regionie zginęło 5 osób, 8 tysięcy hektarów lasów niemal zniknęło z powierzchni ziemi, zniszczone są setki domów, a tysiące ludzi nadal nie ma prądu i wody. Najwięcej zniszczeń po nawałnicy odnotowano m.in. w powiecie chojnickim i gminie Dziemiany.

– Po kontakcie z wójtami poszkodowanych gmin i ustaleniu realnych potrzeb, dziś wysyłamy transport kilkunastu agregatów prądotwórczych do Dziemian – mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni. – Poszkodowanym mieszkańcom w tej chwili najbardziej doskwiera właśnie brak prądu. Prąd  jest niezbędny  nie tylko do usuwania skutków nawałnicy, ale też by umożliwić funkcjonowanie gospodarstw rolnych – dodaje.
 
W likwidowaniu i naprawianiu szkód na Kaszubach pomagają strażacy, wojsko, ale również cywile. Gdyńskie siły zmobilizował radny miasta Jarosław Kłodziński. Potrzeby w sołectwie Rytel, dokąd wyruszyła 15 sierpnia grupa z Gdyni, są ogromne. Wiatrołomy zalegają na posesjach, blokują drogi dojazdowe, ale – co gorsza – tworzą zapory na okolicznej rzece Brdzie. W razie kolejnych ulew może doprowadzić to do zalewania okolicznych terenów i powodzi. Pilna pomoc jest zatem bardzo potrzebna.
 
– Wróciliśmy z Rytla bardzo zmęczeni, bo 12 godzin pracy fizycznej dało nam w kość. Ale jesteśmy też bardzo zadowoleni, że możemy pomóc – mówi Jarosław Kłodziński. – Na miejscu jest ogrom zniszczeń, ciężko to nawet opisać słowami. Sołtys Rytla prosi nas o dalszą pomoc, dlatego w najbliższą sobotę, 19 sierpnia, jedziemy tam znowu – zapowiada radny.
 
Kolejny wyjazd wszystkich chętnych i zdolnych do pomocy osób odbędzie się w sobotę (19.08) o godz. 6 rano spod Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 2 przy ul. Pułkownika Dąbka 207. Chętnych prosimy o zgłaszanie się do Jarosław Kłodzińskiego mailowo na adres: klodzinski.jaroslaw@wp.pl.
 
Do piątku zbierane są potrzebne na miejscu sprzęty: 25-centymetrowe gwoździe, duże, 5-kilogramowe młoty, benzyna, olej i łańcuchy do pił (40, 60 i 80 cm długości), plastikowe kaski, łańcuchy lub pasy do wyciągania drzew, a także grabie, szpadle, miotły czy taczki.
 
– Byłoby idealnie, gdyby znalazł się ktoś, kto mógłby wypożyczyć piły spalinowe i tarczowe oraz koparko-spycharkę z operatorem. Mamy lawetę, na której możemy ją przewieźć na miejsce, więc o transport nie trzeba się martwić – dodaje Jarosław Kłodziński.
 
Lżejsze, ale równie potrzebne rzeczy, takie jak rękawice robocze, skarpety (praca w wodzie), ręczniki papierowe, mydło, małe butelki wody gazowanej, owoce czy pakowane ciastka można przywozić do siedziby Gdyńskiego Centrum Organizacji Pozarządowych przy ul. 3 Maja 27-31.
 
Własną zbiórkę uruchomiła również Fundacja Kultury LIBERTY, organizator gdyńskiego festiwalu Globaltica. Zgodnie z apelem fundacji: – W Borach Tucholskich potrzebne są: kołdry, śpiwory, koce, łopaty, grabie, benzyna 95, smary do pił, plandeki (nawet lekko dziurawe), baterie, rękawice, worki na śmieci, naczynia jednorazowe, ręczniki papierowe, papier toaletowy, woda, napoje w małych butelkach, jedzenie długoterminowe, a nawet przyczepa kempingowa czy agregaty (na jakiś czas). Potrzebne rzeczy można przynosić 16 i 17 sierpnia do siedziby fundacji przy ul. Kurpiowskiej 1/1 na Małym Kacku.

Podniesienie bandery na ORP Kormoran przy nabrzeżu Pomorskim
Miasta szczęśliwe? Gdynia mówi, jak to się robi
Zakłócenia w dostawie zimnej wody
159 tysięcy z puszki dla gdyńskich hospicjów
Miasto wspiera mieszkańców Pekinu