Gdyński słoneczny patrol

W czasie wakacji czuwają nad naszym bezpieczeństwem nad wodą. Ratownicy – bo o nich mowa – opowiadają o swojej pracy na rzecz turystów i mieszkańców Gdyni. Praca ratownika jest niezwykle wymagająca. Na barkach ubranych w pomarańczowe koszulki młodych ludzi spoczywa bezpieczeństwo osób wypoczywających na plaży. – Przede wszystkim trzeba dobrze umieć pływać. Należy rozwijać swoje umiejętności pływackie, następnie przejść specjalne testy pływackie i ratunkowe. Potem kandydat musi przejść tzw. kurs MSW. Składa się on z zadań takich, jak przepłynięcie 400 metrów dowolnym stylem poniżej ośmiu minut, przepłynięcie pod wodą i wyłowienie krążków czy holowanie przez 150 metrów. Dwa ostatnie sprawdziany to wyciągnięcie osoby poszkodowanej na brzeg i przepłynięcie kraulem ratowniczym – opowiada Maciej Dettlaff, który od ponad ośmiu lat pełni funkcję ratownika wodnego na gdyńskich plażach.
Młody ratownik podkreśla, że inspiracją do wybrania tego zajęcia była chęć niesienia pomocy innym. – Od szóstego roku życia trenuję pływanie i zawsze podobała mi się ta praca i związana z tym możliwość pomocy drugiej osobie – mówi Maciej Dettlaff. Jak wyjaśnia gdynianin, jego dzień pracy zaczyna się od rozruchu. – Zaczynamy od rozgrzewki. Spotykamy się na plaży w okolicach godz. 9.00, po rozgrzewce przygotowujemy stanowiska i strzeżemy plaż. Patrolujemy wody tuż przy brzegu, a w razie konieczności mamy grupę interwencyjną, która może udzielać pomocy na większych odległościach – dodaje.
Pytany o to, co najczęściej zmusza ratowników do interwencji, Maciej Dettlaff nie zastanawia się długo. – Najczęstszym powodem interwencji jest brawura plażowiczów i alkohol. Przykładowo w Gdyni zdarza się, że ktoś pokonuje uskok przy marinie i wpływa do niej, w okolicę zacumowanych i poruszających się jachtów. To bardzo niebezpiecznie i nieodpowiedzialne zachowanie.  W słoneczne dni mamy około 5-6 interwencji, ale wszystko zależy od pogody – wyjaśnia.
Ratownicy pracują nie tylko w pogodne dni. Sporo zadań realizują również wtedy, gdy aura nie sprzyja wypoczynkowi na plaży. Wtedy jest czas na doskonalenie umiejętności. Kiedy pogoda nie dopisuje, staramy się całym zespołem ćwiczyć i przeprowadzać próbne akcje, np. wyciągania ludzi z wody lub interwencje z zasobnikiem, na łodziach czy
skuterze. Ćwiczymy różne warianty, a także doskonalimy nasze umiejętności pływackie i sprawność, by jak najlepiej być przygotowanym do służby – opowiada Maciej Dettlaff.
Praca ratownika wodnego stanowi służbę na rzecz innych ludzi. Osoby wykonujące ten fach zgodnie podkreślają, że dobry ratownik to suchy ratownik.

Podniesienie bandery na ORP Kormoran przy nabrzeżu Pomorskim
Miasta szczęśliwe? Gdynia mówi, jak to się robi
Zakłócenia w dostawie zimnej wody
159 tysięcy z puszki dla gdyńskich hospicjów
Miasto wspiera mieszkańców Pekinu