Festiwal Open’er 2017 przeszedł do historii

Choć pogoda wystawiła osoby odwiedzające w tym roku festiwal Open’er na poważną próbę wytrzymałości, ostatni dzień imprezy był muzyczną wisienką na torcie. Na przekór deszczowi świetne występy na głównej scenie dali m.in. Taco Hemingway, The XX i Lorde. Na pozostałych scenach było równie ciekawie. Czwarty festiwalowy dzień otworzył na głównej scenie swoim energetycznym koncertem Krzysztof Zalewski. Niemal w tym samym czasie, na Tent Stage, niesamowitym głosem i dźwiękami ukulele publiczność czarowała Julia Pietrucha. I nie była to ostatnia propozycja dla miłośników lekko leniwego, folkowego klimatu – chwilę później młodziutki George Ezra swym głębokim głosem i chwytliwymi piosenkami przyciągnął sporą publiczność pod główną scenę. Mimo deszczu tłum śpiewał razem z nim, czego kumulację można było usłyszeć podczas wielkiego hitu Ezry „Budapest”.
Deszcz był też niemal motywem przewodnim koncertu chyba najbardziej kreatywnego obecnie polskiego rapera, Taco Hemingwaya. Nie dość, że w jego tekstach bardzo często można usłyszeć do niego odwołania (chociażby „Deszcz na betonie”), to jeszcze nieustępliwa mżawka na sam koniec występu zalała muzykom sprzęt. Problem? Nie dla Taco. Odśpiewał on ostatni numer „Następna stacja” przy akompaniamencie wielotysięcznego, klaszczącego tłumu. Dzięki niesamowitej atmosferze, energii, zachwyconej publiczności i nietypowemu zakończeniu ten koncert przejdzie zapisze się zapewne w pamięci festiwalowiczów.
Jednak główna scena należała tego dnia zdecydowanie do The XX i Lorde. Pierwsi to królowie stylowej, melodyjnej melancholii. Wracając po kilku latach do Gdyni zaprezentowali tym razem dużo bardziej energetyczne widowisko. Piosenki z wydanej w tym roku płyty były przyjmowane przez publiczność równie entuzjastycznie, co starsze utwory, a muzycy, mimo padającego deszczu, chyba całkiem dobrze bawili się na scenie. Ale to jednak do młodziutkiej Lorde należy miano najlepszego występu na głównej scenie podczas ostatniego dnia festiwalu. Artystka nie miała łatwych warunków – pomijając nawet dość intensywny deszcz, piosenkarka ta ma na koncie zaledwie dwie płyty i wielu zastanawiało się, czy uda jej się udźwignąć ciężar zamknięcia głównej sceny. Trzeba jednak przyznać, że zrobiła to niesamowicie i zaskakująco dobrze. Na scenie była sama, oprawa świetlna ograniczona została do minimum, a jednak Nowozelandka potrafiła sprawić, że pomimo niewygodnych przeciwdeszczowych peleryn tłumy tańczyły w strugach deszczu. Energia, szczerość i moc płynąca ze sceny zadziwiła zapewne wielu. Można zaryzykować stwierdzenie, że ci, którzy nie poddali się deszczowi i zostali do końca, obejrzeli narodziny nowej gwiazdy.
Ale Open’er to również występy dopiero wypływających na szerokie wody popularności artystów. Świetny repertuar serwowała czwartego dnia Open’era Alter Stage. Wystąpili tam m.in. Polacy – różnorodność i pomysłowość kompozycji Buslava sprawiła, że nie sposób było wyjść z jego koncertu (w prezencie na sam koniec wspaniały cover „Nothing compares to you” Prince’a). Młode trio Niemoc z kolei zaprezentowało ciekawy pomysł na połączenie muzyki gitarowej z elektroniką. W tym samym miejscu można było posłuchać też m.in. Benjamina Bookera, który pokazał zadziorne, rockowe wręcz oblicze muzyki mocno osadzonej w soulu czy nawet gospel. Za to Amerykanin Kevin Morby i jego zespół w bardzo energetyczny sposób zaprezentowali swoją indie-rockowo-folkową mieszankę gitarowych dźwięków, stylem nawiązując niekiedy do Boba Dylana.
W Tent Stage również wybuchowa mieszanka konwencji muzycznych. Zaczynając od raperów – polskiego wyjadacza O.S.T.R-a i Amerykanina Tyga, poprzez popową gwiazdkę Dua Lipa, która udowodniła, ze poza przebojem „Be the one” ma też sporo innych ciekawych propozycji w zanadrzu, po kończącego festiwal Nicolasa Jaara. Ten ostatni zaserwował dość mroczne, elektroniczne pożegnanie z festiwalem, tworząc całą muzykę za pomocą analogowych syntezatorów. Open’er 2017 przeszedł tym samym do historii.

Podniesienie bandery na ORP Kormoran przy nabrzeżu Pomorskim
Miasta szczęśliwe? Gdynia mówi, jak to się robi
Zakłócenia w dostawie zimnej wody
159 tysięcy z puszki dla gdyńskich hospicjów
Miasto wspiera mieszkańców Pekinu