ORP MEWA – okręt zwany „papieskim”

11 czerwca 1987 roku Jan Paweł II w swojej trzeciej pielgrzymce do Polski odwiedził Gdynię, gdzie spotkał się z setkami tysięcy wiernych. Było to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii miasta, a także w historii okrętu ORP Mewa, na pokładzie którego Ojciec Święty udał się w dalszą apostolską podróż. Z okazji tego wydarzenia w weekend ORP Mewa zostanie udostępniony zwiedzającym.
30 lat temu Jan Paweł II na skwerze Kościuszki wygłosił specjalną homilię do ludzi morza. To wówczas padły tak ważne słowa:  
- Jako pierwszą pozdrawiam Gdynię. Chociaż rosłem na ziemi polskiej daleko stąd, to jednak mogę powiedzieć, że rosłem równolegle z tym miastem, które stało się poniekąd symbolem naszej drugiej niepodległości. Wraz z całym moim narodem nie przestaję żywić wdzięczności dla tych, którzy to miasto, ten port bałtycki, tworzyli tutaj od podstaw, poniekąd z niczego. Mam na myśli zwłaszcza wielkiego Polaka, inżyniera Eugeniusza Kwiatkowskiego, a wraz z nim wszystkich jego współpracowników. Byli oni przedstawicielami tego pokolenia, które po wiekach na nowo zrozumiało, że dostęp do morza jest elementem konstytutywnym niepodległości Polski. Jednym z elementów bardzo doniosłych. Gdynia stała się więc wyrazem nowej woli życia narodu. Wyrazem przekonywającym i skutecznym.
Do Gdyni Ojciec Święty przyleciał samolotem, który wylądował na wojskowym lotnisku w Babich Dołach. Jednak w dalszą podróż, na spotkanie z młodzieżą na Westerplatte udał się drogą morską, na pokładzie okrętu ORP Mewa 13. Dywizjonu Trałowców.
- Jest jeszcze, dla mnie osobiście, dodatkowy motyw radości, że tutaj mogliśmy się spotkać, że tu jestem: no cóż, ja nie jestem człowiekiem morza, ja z rodu jestem człowiekiem gór, z drugiej strony Polski. Jeżeli w te strony kierowały się moje kroki, to raczej ku jeziorom niż ku morzu. Dzisiaj wreszcie przychodzę nad morze, wyznaję to moje zaniedbanie, że tu mało chodziłem i pragnę to odkupić. Właśnie dlatego, żeby to odkupić, to moje zaniedbanie życiowe — mam teraz morzem pojechać do Gdańska. Tak ustanowili. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Obecność tak znamienitej osoby na pokładzie wymagała odpowiedniego przygotowania okrętu. Wybór ORP Mewy (numer burtowy „623”) nie był przypadkowy. Trałowiec ten był dostatecznie duży i bezpieczny, a do tego zwrotny na tyle, aby bez problemu przepłynąć przez wąski kanał Motławy przy Zielonej Bramie. Jednocześnie okręt dowodzony był przez najbardziej doświadczonego dowódcę kmdr. por.  Dariusza Przedpełskiego, posiadał dobrze wyszkoloną załogę i wielokrotnie zdobywał miano najlepszego okrętu w współzawodnictwie. Równolegle jednak przygotowywany był rezerwowy bliźniaczy trałowiec Albatros („618”), którego dowódcą był kpt. mar. Sławomir Tkaczyk. Na czas wizyty Ojca Świętego, z okrętu będącego okrętem bojowym zdemontowano całe uzbrojenie, wszystko, co mogło stwarzać potencjalne zagrożenie. W zamian, w części dziobowej okrętu, wystawiono specjalny podest, na którym stanęły fotele typu lotniczego zdemontowane z wodolotów, w tym jeden podwójny dla papieża. Dla potrzeb Jana Pawła II została również udostępniona kabina dowódcy okrętu.

Dla załogi okrętu goszczenie na pokładzie głowy Kościoła była wyjątkowym i niezapomnianym przeżyciem. Szczególną chwilą było powitanie Jana Pawła II. To wtedy po raz pierwszy w historii Marynarki Wojennej przesunięto zachód słońca.

- Przedłużająca się msza dla ludzi morza wymusiła „ponowne wstrzymanie słońca” , jak to ujął dowódca okrętu. Zgodnie z ceremoniałem morskim w momencie zachodu słońca powinna zostać spuszczona bandera Marynarki Wojennej, proporzec Marynarki Wojennej oraz wielka gala banderowa. Okręt pozostałby zatem bez elementów, które miały uhonorować przybycie tak znamienitego gościa i podkreślić doniosłość tego wydarzenia. Decyzją wyższych przełożonych wszystko zostało przesunięte do momentu przybycia papieża na pokład okrętu, a stało się to już po zachodzie – wspomina ostatni z listy „papieskiej załogi” wciąż w służbie kmdr Waldemar Modzelewski, ówczesny zastępca dowódcy okrętu ORP Mewa.
Okręt zacumowany był za rufą jednostki ORP Błyskawica i czekał w pełnej gotowości.
- Już szarzało, byliśmy w alarmie manewrowym, gdy po godzinie 20.00, Ojciec Święty wraz z towarzyszącymi osobami przybył pieszo na okręt. Miał na sobie, jak pamiętam, czerwoną pelerynę. Widać go było z daleka, jak szedł w otoczeniu kardynałów. Stojąc przy trapie, podanym wyjątkowo na dziobie, byłem bardzo wzruszony, czułem się jakbym miał za chwilę zemdleć. Na burcie stało sześciu ubranych na galowo trapowych, przewidzianych zgodnie z ceremoniałem do powitania głowy państwa. Powitałem Ojca słowami: "Witam Waszą Świątobliwość i zapraszam na miejsce na dziobie okrętu". Pamiętam, że tuż za papieżem wchodził na okręt kard. Macharski, który, podając mi rękę, powiedział: "Jestem Macharski z Krakowa". Chwilę później udałem się na główne stanowisko dowodzenia i odpłynęliśmy do Sopotu. Zacumowaliśmy przy molo skąd Ojciec Święty udał się na nocleg do Kurii Metropolitarnej w Gdańsku-Oliwie – mówił były dowódca okrętu ORP Mewa 13. Dywizjonu Trałowców kmdr por. rez. Dariusz Przedpełski na łamach dwutygodnika „Helska Bliza” z 2005 roku.


Następnego dnia, 12 czerwca około godz.7:00 okręt ORP Mewa z Ojcem Świętym na pokładzie wypłynął z Sopotu w kierunku Westerplatte. Oba rejsy nie trwały długo, ok. 30.minut. Mimo to nie zabrakło momentów, które szczególnie zapadły w pamięć załodze. W trakcie pobytu papieża i innych duchownych na okręcie nakazano załodze unikać korytarzy, po których mogli poruszać się goście.

- Ale wiadomo jak to w życiu bywa, szczególnie gdy to załoga odpowiadała za ich bezpieczeństwo. Dlatego zdarzyło się, że jeden z marynarzy stanął na drodze papieża. Ojciec Święty przywitał się z tym marynarzem i podał mu rękę. Dzisiaj możemy się z tego śmiać, ale wówczas, może za sprawą tych instruktaży, a może za sprawą tak dużego napięcia, marynarz odpowiedział: „Czołem Obywatelu Papież” i nie uklęknął .
„Obywatel” – był to wówczas normalny zwrot używany w Siłach Zbrojnych, a klęknięcie przed papieżem na okręcie w ogóle nie mogło mieć miejsca – wspomina kmdr Waldemar Modzelewski, ówczesny zastępca dowódcy okrętu ORP Mewa.

Również w trakcie podejścia do nabrzeża Westerplatte doszło do zabawnej sytuacji na oczach całej Polski.

- W trakcie manewru cumowania, kiedy obsady manewrowe były na swoim miejscu, papież wyszedł na pokład dziobowy, aby przywitać się z młodzieżą zgromadzoną na brzegu. Była to o tyle zabawna sytuacja, ale też i nerwowa, że występujący tam silny prąd mógł doprowadzić do obrócenia się okrętu, a tym samym do uniemożliwienia lub znacznego wydłużenia manewru cumowania. A patrzyła na nas cała Polska. Dopiero „urok osobisty” bosmana okrętowego st. chor. Michała Golca, który nie stracił zimnej krwi, przekonał papieża do chwilowego zaniechania powitania i odejścia z rejonu pracy obsady manewrowej – mówi
kmdr Waldemar Modzelewski.


W czasie pobytu papieża na pokładzie ORP Mewa obowiązki dowódcy okrętu pełnił kpt. mar. Dariusz Przedpełski, który był i pozostanie jedynym w historii dowódcą okrętu, który gościł Jana Pawła II na swojej jednostce pod biało-czerwoną banderą. Obowiązki zastępcy dowódcy okrętu pełnił wówczas por. mar. Waldemar Modzelewski, obowiązki dowódcy działu VI (mechanik) por. mar. Waldemar Borowski, a obowiązki bosmana okrętowego st.chor. Michał Golec.
Dzięki wizycie Ojca Świętego na pokładzie Mewy, okręt ten nazywany jest często „okrętem papieskim”. Jednak jego wyjątkowość związana jest nie tylko z pobytem czcigodnego pasażera. Jednostka ORP Mewa 13. Dywizjonu Trałowców im. admirała floty Andrzeja Karwety pochwalić się może także ciekawą historią i osiągnięciami.

Uroczystość wodowania kadłuba trałowca bazowego projektu 206F, podczas której otrzymał imię
ORP Mewa, miała miejsce 24 grudnia 1966 roku. Matką chrzestną nowego trałowca została nieżyjąca już Irena Ciećkowska, żona zasłużonego oficera Marynarki Wojennej. Okręt został przekazany Marynarce Wojennej w dniu 28 kwietnia 1967 roku, a już niespełna miesiąc później, 21 maja w obecności dowódcy Marynarki Wojennej, matki chrzestnej oraz osób towarzyszących, odbyło się uroczyste podniesienie bandery i uroczyste wcielenie ORP Mewa w skład Jednostki Wojskowej 3907. Pierwszym dowódcą Mewy został kpt. mar. Marian Brzeziński. W latach 90., po zmianach ustrojowych jakie zaszły w kraju,
ORP Mewa rozpoczął współpracę międzynarodową biorąc udział w ćwiczeniach „Baltops”, „Sandy Coast”, „Strong Resolve”. Na początku 1998 roku w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni rozpoczęła się modernizacja trałowca. Celem przebudowy była adaptacja okrętu do norm i standardów NATO oraz wykształcenie nowego pokolenia marynarzy, którzy w przyszłości będą mogli przesiąść się na zupełnie nowe okręty. 14 maja 1999 roku ORP Mewa został ponownie wcielony do linii już jako niszczyciel min i wszedł w skład Sił Szybkiego Reagowania NATO. W roku 2000 uzyskał miano „Najlepszego okrętu Marynarki Wojennej w grupie okrętów bojowych”, a  dwa lata później, dokładnie 12 października 2012 roku zapisał kolejną chlubną kartę historii Marynarki Wojennej, gdyż to właśnie na pokładzie tego okrętu po raz pierwszy została podniesiona bandera NATO. Okręt rozpoczął wówczas długoletnią służbę w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego, a dokładniej w Stałym zespole Sił Obrony Przeciwminowej NATO.
- Długa jest lista akwenów i portów, w których okręt z zaszczytem prezentował biało-czerwoną banderę, jak również lista operacji i ćwiczeń, w których okręt brał udział, stanowiąc dom dla pokoleń marynarzy. Nie ma praktycznie w akwenie Morza Bałtyckiego i Północnego państwa, którego byśmy nie odwiedzili – mówi obecny dowódca okrętu ORP Mewa kpt. mar. Bartosz Tkaczyk.
Aktualnie okręt ORP Mewa 13. Dywizjonu Trałowców im. admirała floty Andrzeja Karwety stacjonuje w Porcie Wojennym w Gdyni-Oksywiu.

           
Ta wyjątkowa jednostka, wciąż będąca w służbie w dniach 10 - 11 czerwca, w godz. 10:00-12:00 oraz 13:00-15:00 zostanie udostępniona zwiedzającym. Okręt zacumowany będzie przy Nabrzeżu Prezydenta.

Dla upamiętnienia 30. rocznicy wizyty Jana Pawła II w Gdyni, 11 czerwca o godz.16:00, niedaleko miejsca gdzie wznosił się ołtarz, odbędzie się również widowisko multimedialno-muzyczne „Wciąż tak blisko…” , w którym wystąpi wiele gwiazd polskiej sceny muzycznej.

Szczególne podziękowania dla kmdr. Waldemara Modzelewskiego, dowódcy 13. Dywizjonu Trałowców kmdr.por. Piotra Sikory, dowódcy ORP Mewa kpt. mar. Bartosza Tkaczyka, por. Tomasza Moszczyńskiego oraz por. Mai Pszczółki.

fot.ze zbiorów Z.Belki,
fot.Mirosław Molenda,
fot.przekazane przez Mariana Kluczyńskiego ze zbiorów Marynarki Wojennej

Podniesienie bandery na ORP Kormoran przy nabrzeżu Pomorskim
Miasta szczęśliwe? Gdynia mówi, jak to się robi
Zakłócenia w dostawie zimnej wody
159 tysięcy z puszki dla gdyńskich hospicjów
Miasto wspiera mieszkańców Pekinu