Wielka żółto-niebieska feta na "Górce"

Legendarna „Górka” przy ulicy Ejsmonda ponownie stała się miejscem wielkiej fety. Piłkarze Arki Gdynia oficjalnie spotkali się ze swoimi kibicami, by świętować zwycięstwo w finale Pucharu Polski i jednocześnie podziękować za cudowne chwile. Puchar na Górkę dotarł drogą morską - piłkarze w towarzystwie prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka, przetransportowali go za pomocą szybkich łodzi motorowych. Choć prócz wiernych kibiców nie wierzył w nich nikt – zrobili to. Wtorkowego popołudnia 2 maja nie zapomną zarówno kibice, którzy na Stadionie Narodowym w Warszawie stracili głos, jaki i sympatycy Żółto-Niebieskich, którzy w domach, przed telewizorami,śledzili przebieg finałowego spotkania. Przypomnijmy, piłkarze Arki Gdynia wygrali 2-1, zapewniając sobie triumf w drugiej części dogrywki. Od tego momentu w mieście trwa żółto-niebieskie szaleństwo, którego kulminacja nastąpiła w sobotę.
Jak bardzo potrzebne było to zwycięstwo, pokazali kibice, gdy zwycięska drużyna przyjechała na "Górkę". Piłkarze Arki witani byli entuzjastycznie przez tysiące osób w żółto-niebieskich barwach. Dla wielu z sympatyków był to największy sukces klubu, jakiego mieli możliwość doświadczyć na kibicowskim szlaku. Natomiast starsi wiekiem fani Arki z łezką w oku mogli wrócić do wspomnień z końca lat 70., gdy gdyńska jedenastka po raz pierwszy sięgała po krajowy puchar.
To było wspaniałe przyjęcie, gdy mogliśmy pośpiewać razem z kibicami i wspólnie celebrować ten sukces. Teraz jednak będziemy się z powrotem skupiać na ekstraklasie. Niech emocje już opadną i skupmy się na meczu z Cracovią. – mówił  Rafał Siemaszko, strzelec pierwszego gola dla Żółto-Niebieskich w finale Pucharu Polski.
W myśl hasła kibiców Arki "Od małego na całego" wśród świętujących fanów znalazły się rodziny z dziećmi w żółto-niebieskich koszulkach. Najmłodsi sympatycy gdyńskiego klubu wpatrzeni byli w piłkarzy Arki, marząc, by w przyszłości tak jak oni bronić barw ukochanego klubu. Każdy z nich chciałby zostać w przyszłości drugim Michałem Nalepą, który jest jednocześnie wychowankiem i kibicem gdyńskiej drużyny, czy Krzysztofem Sobierajem, ikoną dla fanów Żółto-Niebieskich.
To, gdy zobaczyliśmy w Gdyni kibiców cieszących się razem z nami, było czymś wspaniałym. – opowiadał Krzysztof Sobieraj. Czuję wielką satysfakcję i spełnienie. Czuliśmy w momencie rozpoczęcia dogrywki, że rozpracowaliśmy Lecha, że poznaliśmy dokładnie, czym są w stanie nam zagrozić. Gdy staliśmy w kółku zjednoczeni, czułem, że jesteśmy bliżej pucharu niż Lech – dodał nawiązując do wydarzeń na Narodowym.
Historia zatoczyła koło, bo zarówno Arka Leszka Ojrzyńskiego, jak i w 1979 roku zespół prowadzony przez trenera Czesława Boguszewicza nie były faworytami finałowego spotkania. Jednak determinacja i  konsekwencja w grze prezentowana przez Żółto-Niebieskich okazała się skuteczniejsza niż indywidualne umiejętności teoretycznie silniejszych piłkarsko rywali.
Gdy zakończył się mecz, poczułem wielką ulgę, gdyż  Lech był blisko wyrównania. Jedna bramka mogła sprawić, że doszłoby do rzutów karnych, a to byłaby prawdziwa loteria. Chłopaki pracowali na ten wynik, kapitalna druga część dogrywki sprawiła, że puchar przyjechał do nas. To było wspaniałe uczucie zobaczyć tutaj tylu kibiców, dawno tego nie doświadczyłem. Bardzo się cieszę, że kibice są dumni z drużyny. Udało nam się zrealizować jeden cel, jakim było zdobycie pucharu, ale przed nami jest też walka o utrzymanie w ekstraklasie i na tym będziemy się skupiać – mówił nam Leszek Ojrzyński.
Dla kibiców sobotnia uroczystość przy Ejsmonda stanowiła okazję, by jeszcze raz przywdziać żółto-niebieskie barwy i pokazać dumę oraz przywiązanie do gdyńskiego klubu. Fani w sobotę tak jak po ostatnim gwizdku sędziego cieszyli się ze zdobycia Pucharu Polski. Przed Arką zaś kolejne wyzwania. Najpierw w lidze, gdyż w najbliższy poniedziałek zmierzą się na wyjeździe z Cracovią, zaś na początku lipca pierwsze mecze w kwalifikacjach Ligi Europy.
Dziękujemy Wam! Jesteście Wielcy!

Podniesienie bandery na ORP Kormoran przy nabrzeżu Pomorskim
Miasta szczęśliwe? Gdynia mówi, jak to się robi
Zakłócenia w dostawie zimnej wody
159 tysięcy z puszki dla gdyńskich hospicjów
Miasto wspiera mieszkańców Pekinu